autor: Joanna Czort- Kubaja
Z okazji 72 rocznicy śmierci Pileckiego przypadającej 25 maja warto wspomnieć o „cichych” bohaterach tych pochmurnych dni na kartach naszej historii – koni.
Rotmistrz Witold Pilecki, żołnierz AK, rotmistrz Kawalerii Wojska Polskiego, organizator ruchu oporu w KL Auschwitz, obozu koncentracyjnego do którego trafił z własnego wyboru, jako jeden z pierwszych pisał o Holokauście. To dzięki jego raportom świat miał dowiedzieć się o masowej zagładzie Żydów. Pilecki kochał konie jak chyba wszyscy kawalerzyści. Koń był nie tylko nieocenionym środkiem transportu, ale i wiernym druhem w ciężkich chwilach.
zdjęcie poniżej: WITOLD PILECKI na zawodach o Mistrzostwo Armii, Baranowicze 1933; foto ze zbiorów rodzinnych
Ukochaną klaczą rotmistrza Pileckiego była niezwykle odważna i szybka, Bajka, klacz arabska z Janowa Podlaskiego, kupiona w 1928 roku przez ojca Witolda Pileckiego. Bajka miała ten przywilej, iż nigdy nie pozwolono zaprzęgać jej do bryczki. Ukochana klacz rotmistrza zginęła między 4 a 5 września, w czasie potyczki szwadronu ułanów lidzkich pod Wolborzem, 1939 roku.
Witold Pilecki kochał zwierzęta. W swoim gospodarstwie prócz niezwykłej arabki Bajki, dom znalazły także koń Emir, Kasztan, Gniada, Figlarz, Loncia i ogier Krakowiak.
Choć pod koniec wojny, konie nie pełniły już tak znaczącej funkcji wojskowej, to należy oddać im honor, gdyż to dzięki nim i dosiadającym je wspaniałym ułanom, odnieśliśmy szereg zwycięstw na polu bitwy i zdobyliśmy ogromną liczbę medali na parkurach ówczesnej Europy.

